poniedziałek, 22 czerwca 2015

Sen

Strach przed odezwaniem się, ruszeniem i zaśnięciem narasta. Skoro się odezwę mogę niechcący kogoś zranić, jeśli się ruszę mogę wykonać zły ruch, a kiedy zasnę mogę już się nie obudzić. Sny są najgorsze, nie ma na nie wytłumaczenia. Czemu widzę w nich twarze, których nigdy w życiu nie widziałam? Dlaczego widzę ludzi którzy tak bardzo cierpią? Z każdą nocą jest coraz gorzej. ale przecież muszę spać, potrzebuje snu jak każdy człowiek. Przez sen tracimy połowę swojego życia, jest to o wiele za dużo. Podśpiewuje sobie nużącą melodie pod nosem, dotykam obojczyków, jakbym chciała się upewnić, że nadal żyje, istnieje. Sens życia traci blask, gdy co noc widzisz czyjąś śmierć, lejącą się krew i krzyki, przeraźliwe, okropne, ogłuszające. Cienie one zabijają, one są najgorsze. Ze strachu przygryzam dolną wargę, polała się krew, już nawet nie mam czucia, staję się bezlitosna. Wbijając sobie paznokcie w rękę czuję, ze choć raz mogę zapomnieć o zbliżającym się śnie. Te wspomnienia, te słowa, ci ludzie. Spojrzenie w lustro tylko mnie upewniło, że wyglądam jak chodząca śmierć blade dłonie, wory pod oczami. Ból głowy z każdą nieprzespaną nocą jest okropny. I kiedy staram się zamknąć oczy moja podświadomość, że zaraz zasnę szybko je otwiera. Kolejna noc nieprzespana, oczy na zapałki, coraz bardziej trzęsące się dłonie. Umieram psychicznie, każda kropla łez pali mój policzek jakby była gorącą lawą. Każdy dźwięk boli, każdy dotyk., wszystko. Staję się jak jakaś narkomanka, nie śpię, nie jem staram się nawet nie oddychać, nie widzę w tym sensu. Obrazy w moim umyśle wirują jak oszalałe, a ja tylko błagam by przestały. Krzyczę. Nic nie pomaga, nic nie jest na tyle dobre by mi pomóc. Marznę, pomimo 30 stopni na dworze ja marznę. Tak bardzo mi zimno. Skulona jeszcze chwilę leże na łóżku, mając nadzieję że nie będę musiała dzisiaj iść do szkoły. moje wysiłki stają się na marne, muszę wstać, to jest najtrudniejsze. To boli. Kości mnie bolą, czuje jakby zaraz miały mi przebić skórę. Nie miłosiernie zaczynają wystawać, a ja staram się tego nie widzieć, staram się normalnie funkcjonować. Przecież jestem normalna, taka jak każdy. Nie okaleczam się, nie robię niczego wbrew prawom. Jestem sobą. Trochę śpiącą nastolatką wołającą o pomoc. Wołającą w głębi ducha, stamtąd nikt nie będzie się litował, nikt nie będzie za mną łaził, tam stoję twarzą w twarz z prawdą, czyli ze sobą.
__________________________________________________________________
Dobrze więc jest to moja druga notka i zastanawiam się czy jest sens pisania dalej..
Zobaczymy
Miłego czytania